Moje papcie żyją swoim życiem. I wcale nie przesadzam. Gdziekolwiek nie spojrzę tam moje papcie. Wszędzie tylko nie tam gdzie powinny być, czyli na moich stopach. Wczoraj pod biurkiem znalazłam 3 pary! W łazience jeden leżał koło wanny, jeden pod szafką. Leżałam w wannie i zastanawiałam się jakim cudem tam się znalazły. Koło łóżka zawsze leży jedna para. Bez względu na to czy ubiorę je rano, czy wstaje z gołymi stópkami. Zaczęłam na prawdę podejrzewać, że mają swoje życie. I jestem niemal pewna, że czarne gumowe japonki lubią przesiadywać z irchowymi bordo papciuszkami. Kto wie, może nawet są kochankami? Zawsze znajduje je w kompromitującej pozycji pod biurkiem, koło kaloryfera, gdzie ciepło i przytulnie...
Dziś Celine (11 l.) zapytała mnie czy tęsknie za Lukasem. Odpowiedziałam, że pewnie, że tak.
-To czemu nie jesteście już parą?- brnęła w temat uparcie. Odpowiedziałam jej na to krótko i myślę, że zgodnie z prawdą mimo, że dość dyplomatycznie.
-Bo nie zawsze jest "i żyli długo i szczęśliwie" i mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiesz co miałam na myśli...- co innego można powiedzieć dziewczynce, która wszystko ma przed sobą? Jak przygotować ją na to co ją czeka nie zabijając przy tym całych nadziei i obrazów wyciągniętych z bajek na dobranoc? No jak?
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHaha ja mam na szczęście tylko jedną parę kapci, więc zawsze grzecznie na mnie czekają, bo nie znoszę chodzić na bosych stopach czy skarpetkach :)
OdpowiedzUsuńhahahaha - jaka fajna notka ;p moje też żyją swoim życiem... - wędrują, zwiedzają, podziwiają i zdecydowanie nie mają GPSa ;(
OdpowiedzUsuńA moje są grzeczne, nie romansują, nie uciekają, zawsze na miejscu. Cóż, co papcie, to obyczaj :D
OdpowiedzUsuńAlbo papcie odzwierciedlają ducha właściciela? :)
Usuńmoże je duch opętał? :)
OdpowiedzUsuńmoje są leniwe jak ja i się nigdzie nie ruszają